Witam was moi kochani (chyba jednak powinnam napisać "kochane", bo zauważyłam, że żaden osobnik płci męskiej tu nie wchodzi) w Nowym Roku - 2011! Wszystkiego naj naj. Spełnienia wszystkich marzeń. Dużo śmiechu, szczęścia, słodkości i miłości. O i dobrych ocen. Nieco mniej gaf i wpadek. I przede wszystkim - więcej ochoty do pracy <przezwyciężenie lenistwa!>
~ Nimue
Ech, zmieniłam szablon. Oczywiście ten z kochanym SHINee zachowałam i zamierzam do niego powrócić, ale na razie potrzebuję nieco zmian. A ten minimalistyczny embrance spodobał mi się od razu ^.^
Jak mi mija Sylwester? Posiedziałam, pogadałam i "robiłam na kompie" z siostrą. Popijając pepsi z puszki wysiliłam się i parę razy obserwowałam przez okno fajerwerki. Zero rewelacji. Przekonałam się co Internet może zrobić z ludźmi. Mega faceplam, brak słów. Wyjaśnię to może kiedy indziej (to będzie bardzo długa notka...)
Jak już jesteśmy przy końcu roku: przydałoby się jakieś podsumowanie, refleksję i jakieś życiowe przemyślenia. Bu, nie podoba mi się to. Raport z roku życia? Ech, nie będę się tu wysilać. Chociaż nie - taka mała "recenzja" nikomu nie zaszkodzi :)
~ W tym roku poznałam k-pop - wydarzenie jakie pierwsze zawitało w mojej (pod)świadomości. Zaczynając od SHINee <magiczne Ring Ding Dong> i Super Junior <sentymentalne Sorry, Sorry> odkrywałam coraz to nowe cudeńka (DBSK, BIGBANG, SS501, B2ST...)
~ Właśnie, wreszcie mam "dobrego" bloga. Nie jest on może idealny, ale mnie zadawala. Może nie tyle on - co wy. To dzięki wam (posypią się sentymentalne wyróżnienia): Punpun, Bbling, Lilyth, Potworek i inni, nawet przechodni czytający. Tak, zaniedbywałam was. Lenistwo to paskudne schorzenie. No ale chyba mi wybaczycie *próbuje robić maślane oczy*
~ Ponownie zaczęłam oglądać anime. Pamiętam, że pierwszym (poznanym już bardzo dawno temu) było niesamowite Zero no Tsukaima. Potem te niższe: Tokyo Mew Mew, Vampire Knight... Ostatnio obsesyjny zachwyt Fairy Tail. Właśnie mam za sobą pierwszą serię Code Geass. W planach mam Death Note (nie wiem jakim cudem jeszcze tego nie oglądałam).
~ Dochodzimy do szkoły. Przyzwyczaiłam się. Do nauki, do nauczycieli, ale przede wszystkim - do innych uczniów. Trzymam się swojego "FS" (czyli 5 przyjaciółek) i mam nadzieję, że go nie puszczę (no przynajmniej do zakończenia nauki w gimnazjum).
~ Nie dziwi mnie też fakt, że zawsze w najmniej odpowiednim momencie coś się musi nieco spieprzyć. Ale w końcu nauczyłam się tym nie przejmować: "będzie co będzie", "rozejdzie się po kościach", "i tak się nic nie stało", "da się to naprawić" - dociera to do mnie (po długim czasie). Nie żałuję niczego. Śmieję się ze swoich wpadek i problemów. Nadal uczę się balansowania na granicy bycia otwartym i przyjacielskim człowiekiem, a zamkniętą w sobie, "dom-szoła-dom-szkoła" osobą. Kiepsko mi to idzie, ale nie można mieś wszystkiego:)
~ A rodzina? Chyba jak zawsze. Nie ma jakiegoś tam zwrotu, zmian itp. Zresztą i tak nie umiałabym tego określić. Jak zwykle dobrze.
Nie lubię takich przemyśleń, trudno je zatrzymać. Ale przydadzą się mi, chyba. W moim przypadku po 15 minutach myślę o dziesięciu rzeczach na raz i tylko robię sobie mętlik w głowie, zapycham ją niepotrzebnymi rzeczami. Tak - Nimue nie może za dużo rozmyślać.
Ach, ten czas leci stanowczo za szybko. 15 na karku. Ugrrh...Nimue, starzejesz się.
~~ pisane głównie przy nutach TaeYanga(BIGBANG) - Wedding Dress